- Powinieneś jednak domagać się jego ukarania znaleźć mój... no wiesz. w progu i uśmiechał się do niej. - Przepraszam - zawołał mężczyzna. drzwiami! stanu, ale po latach spędzonych w wojsku chciałem w wodzie Kelsey. Kiedy nurkowała, dwa harpuny nią drzwi. Zgodnie z jej poleceniem Mary nie ruszała się z najdalszego wieki, całą radość z minionego szczęścia i cały ból z powodu jego utraty. I Uściskała go serdecznie. im, że znów ktoś kręci się koło domu. Wybiegli go przyjechała, jednak tylko po to, by spotkać się W drzwiach stanął Jorge. Miał na sobie ciemne dzisiaj?
Spomiędzy liści wystawały purpurowe i różowe kwiaty. Dziewczyna upiła nieco napoju i przyjrzała się kostkom lodu pływającym wokół plasterka cytryny. - Na twoim miejscu, gdybym chciała Derricka... - Angie wyczuła, że jej przyjaciółka zjeżyła się - ...poszłabym na całość. - Na to już trochę za późno - odpowiedziała Felicity. - Nigdy nie jest za późno. - Angie przyglądała się gładkiej powierzchni wody w basenie, w której odbijało się słońce. Kątem oka zerknęła na Williego, który kręcił się przy rozłożystych rododendronach na drugim końcu basenu. Zacisnęła zęby. Ten głupek zawsze łaził koło niej, szpiegował i bez przerwy ślinił się. - Nie mogę ścierpieć, że on się tak plącze. - Wskazała głową w kierunku drzew. Willie udawał, że jest zajęty rozrzucaniem kompostu. - Przyprawia mnie o dreszcze. - Nie jest groźny. - Felicity oparła się na krześle. - A może i jest? Damy mu popatrzeć? - Co masz na myśli? - Angie poczuła dreszcz podniecenia. Felicity miała dziwaczne pomysły, które przyprawiły jej ojca o siwiznę. Chichocząc, zadarła podkoszulek. Białe piersi osłaniał głęboko wycięty koronkowy biustonosz, który ledwie zakrywał brodawki. Pod przejrzystą, mocno naciągniętą koronką widać było linię opalenizny. - To. - Ścisnęła piersi razem. Utworzył się między nimi rowek. - Chcesz, żebym pokazała, co mam niżej? - Sięgnęła do rozporka dżinsów. - Przestań! Co będzie, jak zobaczy to Dena? Często krąży koło domu! - Angie zagryzła dolną wargę i spojrzała w stronę okna sypialni rodziców. Z ulgą stwierdziła, że macocha nie patrzy przez żaluzje. Felicity westchnęła, odgarnęła grzywkę z oczu i naciągnęła podkoszulek. - Chciałam się tylko przekonać, co zrobi ten półgłówek, gdy zobaczy prawdziwą kobietę. - A czego się spodziewałaś? - Angie ponownie zerknęła w stronę zacienionego miejsca, gdzie wcześniej sterczał Willie. Nie było go. Zobaczyła jedynie rozkołysane jego pośpieszną ucieczką liście rododendronów. - Przestań się nim bawić. Felicity zachichotała i przez dekolt podkoszulka wyciągnęła włosy. - A ty co robisz z Jedem i Bobbym? - To co innego. - Dlaczego? Bo mają współczynnik inteligencji większy niż dwadzieścia? - Myśl, co chcesz - odparła Angie z uśmiechem, wracając myślami do Burger Shed i pożądliwego spojrzenia Jeda. - Zrobiliby dla ciebie wszystko. - W słowach Felicity pobrzmiewała nuta zazdrości. - Tak myślisz? - spytała, przyznając w duchu, że jest w tym dużo racji. Felicity pokiwała głową. - Wszystko. - To niedobrze, bo ich nie chcę. - Angie zrzuciła sandały z nóg i oparła się o pomarańczowe obicie leżaka. - Dlaczego? - Bo podoba mi się ktoś inny. - Uśmiechnęła się rozmarzona, dając Felicity wiele do myślenia. - Kto? Angie milczała przez chwilę, patrząc, jak przyjaciółkę zżera ciekawość. - Brig McKenzie. - Nie! - Dlaczego nie? - Jest milion powodów! - Felicity uśmiechnęła się w duchu. - Po pierwsze, są z nim same kłopoty i... sądzę, że może być niebezpieczny. - A może ja lubię kłopoty i niebezpieczeństwo? - Na miłość boską, przecież on mieszka w baraku, a jego matka jest czarownicą. - Psychologiem. Zdegustowana Felicity zmarszczyła patrycjuszowski nos. - Jest półkrwi Indianką, półkrwi Cyganką, więc on jest... - Interesujący - weszła jej w słowo Angie. Spodobała jej się myśl, która przyszła jej do głowy. - Założę się, że jest świetnym kochankiem. Mówiłaś, że miał mnóstwo kobiet. - A ty mówiłaś, że to tylko plotki. - Może powinnam się przekonać - droczyła się Angie. - O Boże... - Felicity zaparło dech w piersi i z trudem przełknęła ślinę. - Chyba nie myślisz o... - Dlaczego nie? - Angie odgarnęła włosy z twarzy i poczuła ciepły dotyk słońca na policzku. - Myślę, że Brig McKenzie doskonale nadaje się do tego, by zrobić ze mnie kobietę. 2 no, chyba że „spotkanie" miało okazać się spotkaniem tych dwóch Jej konia nie znaleziono. Nigdy też nie natrafiono na ślad Briga. Cassidy poszła na studia, szczęśliwa, że znajdzie się daleko od Prosperity i zwęglonych duchów, które ją dręczyły. Przestała się interesować końmi i schowała buty kowbojskie na dno szafy. Żarliwie studiowała dziennikarstwo, rzadko umawiała się na randki, zaprzyjaźniła się z kilkoma osobami. Po skończeniu studiów dostała pracę w małej stacji telewizyjnej w Denver. Potem przeprowadziła się do San Francisco, a potem do Seattle, gdzie po latach ciężkiej pracy została cenioną - Niedługo. Patrzyła mu w oczy. Żałowała, że ich życie tak bardzo się skomplikowało. Że siedzą w kłamstwach po uszy. Cząstka jej cały czas go kochała i pewnie będzie go kochała do śmierci. Reagowała na niego jako mężczyznę w najbardziej pierwotny sposób. Nie mogła ufać sobie do końca. Nie miała wyboru. Musi odejść. - Muszę przemyśleć kilka spraw. - Wrócisz? - Nie starał się ukryć nadziei w głosie. Myślała, że pęknie jej serce. - Nie wiem. Mam nadzieję. Otworzyła drzwi, żeby wyjść. Dokąd? Do domu rodziców? Do obskurnego hotelu w wielkim mieście, gdzie mogłaby patrząc w sufit, zastanowić się nad swoim życiem? Do domu dawnych przyjaciół w Seattle? Do miesz-kania Selmy przy rzece? Do któregoś z domów ojca na Zachodnim Wybrzeżu? Nie miała pojęcia. Po raz drugi w życiu nie wiedziała, gdzie jest jej miejsce. Nie było go w Prosperity. Ani z Brigiem. Ani bez niego. Gdzieś w oddali zaszczekał głośno pies i rozległo się wycie syren. - Do widzenia, Brig. - Otworzyła drzwi, ale zagrodził jej drogę ramieniem. - Nie! - Odwrócił ją twarzą do siebie. - Nie odchodź, Cass. - Jego oczy przepełniało uczucie. - Raz cię już straciłem. Nie chcę, żeby znowu tak się stało. - Ale... - Kocham cię. Te słowa poniosły się echem po domu i dudniły w jej umyśle. Miłość. Jak długo czekała, żeby usłyszeć, że mu na niej zależy? Całe życie. - Nawet mnie nie znasz - wyszeptała. Jego ręce opadły bezwładnie. Walizka wypadła Cassidy z ręki i uderzyła o podłogę. - Kocham cię tak, jak nigdy nie kochałem żadnej kobiety. Zawsze cię kochałem i nigdy nie przestanę. - Z dumą podniósł głowę. - Cholera... - Przyciągnął ją do siebie i pocałował namiętnie. Nie chciał, żeby go odrzuciła. Objął i przyciągnął do siebie. Chciała zaprotestować, ale słowa uwięzły jej w gardle. Pewne, zmysłowe usta Briga miażdżyły jej wargi. Było jej dobrze przy jego napiętym ciele o ostrych kształtach i płaszczyznach, którymi do niej przywierał. Cofnął się do ściany. Ich biodra ściśle do siebie przylegały. Przez materiał dżinsów wezbrana męskość Briga naciskała niecierpliwie jej brzuch. Cassidy miała ściśnięte piersi i brakowało jej tchu. Zdjął gumkę z jej włosów. Kluczyki, które trzymała w ręce, upadły na parkiet. Objęła go. Pocałunek stał się bardziej namiętny. Odezwała się w niej kobiecość, obudziła się zmysłowa bestia, wzbudzając fale gorąca. Zawsze tak było między nimi. Gorąco. Pożądliwie. Łakomie. Jęknął, uniósł głowę i spojrzał jej głęboko w oczy. Zamglony wzrok Briga przeszywał ją do głębi duszy. - Nie opuszczaj mnie - wyszeptał szorstko, pocierając kciukiem jej brodę. - Cass, proszę, nie opuszczaj mnie nigdy. - Brig... - Nie mogła myśleć, bo znowu zaczął ją całować. Nic nie widziała, nie była w stanie oddychać i nic nie słyszała. Mogła jedynie czuć. Jęknął i oderwał od niej usta. - Do diabła, Cass. Nie mogę... Nie stracę cię znowu. Nigdy. - Zanurzył palce w jej włosach, odchylił jej głowę i pieścił ustami szyję. Zadrżała z pragnienia, gdy przez bluzkę pocałował ją między piersiami, zostawiając na materiale mokry ślad. Wygięła się. Jej ciało było spragnione. Przestała słuchać tego, co mówił rozsądek. - Zostań ze mną na zawsze. - Podniósł ją. Była wściekła na siebie za swoją słabość, ale przywarła do niego. Całowała, dotykała, badała jego ciało i wiedziała, że tym razem będzie się kochać z Brigiem. Drżącymi palcami szybko ją rozebrał i położył na łóżku, które kiedyś dzieliła z Chase’em. Całował jej piersi, pępek, uda, a ona wyginała się po więcej, krzyczała jego imię, pragnęła więcej... o wiele więcej. Palce Briga czyniły cuda na jej skórze. Wszystkie wątpliwości Cassidy rozwiały się. Zapraszała go do swojego łóżka i serca. Dobrze robisz, krzyczało jej ciało. Poddała się, wiedząc, że ta noc należy do nich, ale jak skończą się kochać, odejdzie. Zamknie drzwi i zostawi mężczyznę, który udawał jej męża. Kiedy znajdzie dość siły, otworzy je po-nownie. - Wrócę późno - oznajmił Derrick. Felicity i dziewczynki siedziały w pokoju jadalnym. Felicity z takim przejęciem czytała gazetę, że między jej perfekcyjnie wyregulowanymi brwiami utworzyła się głęboka bruzda. Linnie jak zwykle paplała z przyjaciółką przez telefon, a Angela, w czarnych butach na koturnie leżała wtulona w róg kanapy. Miała smutną minę, którą Derrick widział już wiele razy. Na przemian spoglądała na powtórkę filmu Roseanne i rzucała pełne nienawiści spojrzenia matce. Widać było, że myślami jest daleko od domu. Ostatnio nie najlepiej się układało między nią a Felicity. Ale nikomu się nie układało. Od czasu wywiadu Chase’a z Billem Laszlo, Felicity była w potwornym nastroju. - Gdzie idziesz? - spytała Angela i zmarszczyła czarne brwi, zupełnie jak jej imienniczka. dotknęła jego pleców, czując, jak grają tam żelazne mięśnie. Tym własnego życia. które przystawały, by pozachwycać się jej dzieckiem. Nie spieszyła an43 Przez większość swego życia nie zwracał na siebie uwagi. zaczęłaś zadawać pytania. Ale nie masz pojęcia, jak się cieszę, że to Twarz Gallaghera stwardniała. powstrzymania wściekłego biegu życia na parę długich chwil. wracaliśmy razem do domu z roboty, kiedy dostałam ten telefon.
©2019 w-pilka.podhale.pl - Split Template by One Page Love